Większość z nas nie jest zadowolona z własnego wyglądu i uważa, że przydałoby się stracić parę kilogramów. Realizacja tego zamysłu wydaje się prosta, bo przecież wszyscy wiemy, co robić i czego nie jeść, aby schudnąć. Dlaczego więc bywa  to dla nas takie trudne?


„Przyjemność jedzenia jest krótka, odchudzanie długie i mordercze” głosi napis na magnesie przypiętym do mojej lodówki. Niestety, to ostrzeżenie nie podziałało właściwie i kilogramów mi przybyło całkiem sporo. A w czasach, kiedy szczupła sylwetka jest lansowana wszędzie i ponad miarę, grubym być nie wypada.

Podobno kiedyś, ktoś usiłował zmusić projektantów odzieży, aby przestali prezentować stroje na chudych jak szczapa modelkach, a zatrudnili do pokazów kobiety o normalnych sylwetkach. Nie udało się. Projektanci obronili się, twierdząc, że na szczupłych osobach ubrania, po prostu, lepiej leżą. I w sumie – trudno im nie przyznać racji.

Z drugiej strony – epidemia otyłości zatacza coraz szersze kręgi. Czy ludzie jedzą więcej niż np. 20 lat temu? Niekoniecznie, ale mniej się ruszają, w dodatku coraz częściej w ich jadłospisach gości tzw. śmieciowe jedzenie, a to już droga nie tylko do otyłości, ale i ruiny zdrowia. Więc: chudniemy?

Takie proste, a jednak…

Wszyscy wiemy, co to jest efekt jo-jo i orientujemy się, że nie należy stosować głodówek. Chudnąć trzeba powoli i systematycznie – najlepiej kilogram, dwa na tydzień. Jak to osiągnąć? Po prostu: „mniej żreć” jak żartobliwie informował kiedyś Wojciech Młynarski w swojej piosence o cudowne diecie. I tu jest esencja wszystkiego, a jeszcze, kiedy nie tylko mniej jemy, ale i zmieniamy jadłospis na bardziej zdrowy, a przy okazji więcej się ruszamy – sukces odchudzania jest gwarantowany. Prawda, jakie to proste? Więc czemu gabinety dietetyczne stają się coraz bardziej popularne, a klienci zostawiają tam grube tysiące złotych? Czemu kupujemy w Internecie różnego rodzaju diety, choć sami doskonale wiemy, co robić i co jeść, aby schudnąć? Czemu furorę robią wszelkiego rodzaju drogie specyfiki na odchudzanie, z których przeważająca część po prostu nie działa? Właśnie, czemu?

Pogodny grubas i zgryźliwy chudzielec

Czy w taki stereotypie istnieje, choć cząstka prawdy? Oczywiście!

Niektóre osoby urodziły się bardziej wrażliwe od innych. Są mniej odporne na wszelkiego rodzaju stresy i niepowodzenia życiowe. Ucieczką od frustracji stają się używki, np. alkohol lub … jedzenie słodkości czy objadanie się ponad miarę. Te kompulsywne zachcianki sprawiają, że taka osoba po otwarciu paczki ciastek nie jest w stanie powstrzymać się przed zjedzeniem całości ani wstać od stołu, zanim ostatnia kruszyna nie zniknie z talerza, choć czuje, że żołądek wprost pęka jej z przejedzenia. Osoby te traktują jedzenie jak serotoninergiczne leki psychotropowe. I rzeczywiście, działanie okazuje się podobne.

W pierwszym na świecie laboratorium prowadzącym badania nad żywieniem i mózgiem, a działającym przy Massachusetts Institute dokonano ciekawego odkrycia. Otóż wyniki badań potwierdziły, że osoby otyłe, które schudną, mogą utracić równowagę psychiczną, a nawet wpaść w depresję. Dlaczego?

Francuski lekarz dr Jean-Paul Curtay wyjaśnia, że u osób otyłych, tłuszcz trzewny, zgromadzony wokół jelit, przez cały czas wytwarza wolne kwasy tłuszczowe. Ciągły ich dopływ pozwala na oddzielenie się większych ilości tryptofanu od cząstek albuminy, czyli transportującego je białka. Tryptofan zaś pozwala na wydzielanie większych ilości działających uspokajająco serotoniny.

Druga natura – przyzwyczajenie

Dlaczego tak nie lubimy, a wręcz obawiamy się wszelkich zmian? Otóż, wszystko, co w naszym życiu powtarzamy powoduje wydzielanie się w mózgu endorfin. To takie swoiste narkotyki wytwarzane przez nasz organizm. Mają działanie podobne do morfiny czy heroiny i są w dużym stopniu odpowiedzialne za nasze samopoczucie. Łudzimy się, że wybieramy to, co nam odpowiada, gdy tymczasem tkwimy w sieci przyzwyczajeń, które działają na nas jak środki psychotropowe. Po prostu jesteśmy uzależnieni od wytwarzanych wtedy endorfin. To, w pewnym stopniu tłumaczy, dlaczego osoby rozpoczynające odchudzanie szybko się zniechęcają i wracają do dawnych zwyczajów. Trzeba dużo samozaparcia, aby utrzymać samodyscyplinę i dążyć do wyznaczonego celu.

Można także wspomagać się suplementami, które pomogą nam w walce ze zbędnymi kilogramami, jednak tutaj zalecana jest duża ostrożność, ponieważ choć takich specyfików jest w sprzedaży sporo, to ich skuteczność bywa różna.

Na listach bestsellerów w dziedzinie substancji odchudzających na pierwszym miejscu bezapelacyjnie prym wiedzie afrykańskie mango. Szczególnie polecamy skoncentrowany wyciąg z tej rośliny – IGOB131, którego działanie zostało potwierdzone klinicznie. Można go nabyć w naszym sklepie biowroclaw w kategorii-odchudzanie, klikając tutaj: Afrykańskie Mango.

U osób, które brały udział w badaniach z użyciem tego produktu stwierdzono znaczący ubytek tkanki tłuszczowej, zmniejszenie obwodu w talii oraz spadek poziomu cholesterolu.

Drugim produktem zasługującym na uwagę jest wyciąg z rośliny garcinia cambogia. W Indiach, skąd pochodzi nazywana jest „pożeraczem tłuszczu”. Pozyskiwany z niej kwas hydroksycytrynowy (HCA) ma działanie ułatwiające trawienie oraz zmniejszające apetyt. Ale uwaga! Ważne, aby zakupić suplement z naturalnym HCA. Jego odpowiednik syntetyczny ma wiele ubocznych działań. Polecamy wyciąg z garcinia cambogia stworzony wyłącznie z naturalnych składników.