Czy zauważyliście, że coraz więcej ludzi wokół nas biega, jeździ na rowerach, chodzi do klubów fitness i stara zdrowo się odżywiać? Oczywiście taki tryb życia służy każdemu, jednak czy ci wszyscy, którzy uprawiają sport i przestrzegają zdrowej diety robią to wyłącznie dla siebie? Zazwyczaj, nie. W Polsce pojawiły się te same trendy, co w Stanach Zjednoczonych czy państwach Zachodniej Europy. Ludzie są coraz bardziej świadomi tego, że oprócz kwalifikacji i umiejętności, kluczem do sukcesu zawodowego jest także szczupła sylwetka.

Tymczasem… Ponad polowa mieszkańców Polski to ludzie otyli lub z nadwagą. Najczęściej uważa się, że są sami sobie winni. Ale czy na pewno?

Nie każdy chce i potrafi liczyć kalorie. Wciąż niewielu z nas wie, jakie potrawy są wartościowe, a których należy unikać jak ognia. Tymczasem koncernom spożywczym zależy ma tym, abyśmy kupowali jak najwięcej śmieciowych, wysoko przetworzonych produktów. Co rusz jesteśmy bombardowani reklamami chipsów, bez których nie może się obyć żadna impreza, energetycznego napoju, który dodaje skrzydeł czy innych bezwartościowych, a wręcz szkodliwych wyrobów, w dodatku mających silne działanie uzależniające. Tak, drodzy Państwo, cukier i tłuszcz uzależniają silniej niż kokaina!

Świat kolorowych reklam wciąż się kręci. Wszystko odbywa się w świetle prawa, a interes idzie świetnie. Nikomu nie zależy na tym, aby krzyknąć: Ludzie nie kupujcie tego, bo zrujnujecie życie sobie życie i zdrowie!

Nie chcą grubasów

Pracodawcy przeglądając cv kandydata, zazwyczaj zwracają uwagę na jego zainteresowania. Szczególnie interesują się tym, czy kandydat uprawia jakiś sport. Są mocno przekonani, że jeśli tak, to jest szansa na to, że i w pracy dana osoba będzie solidna, punktualna i zdeterminowana. Wszystkie sprawy będzie starała się załatwić w godzinach pracy, a potem pobiegnie na siłownię czy też będzie jeździć na rowerze. Jednym słowem – stereotypy rządzą!

W internetowym wydaniu Newsweeka ukazał się kiedyś artykuł „Grubi są jacyś inni”. Tekst traktował miedzy innymi o dyskryminacji, na jaką osoby z dodatkowymi kilogramami narażone są od wczesnych lat dziecięcych. Stają się najczęściej obiektami drwin, wyzwisk a nawet rękoczynów ze strony rówieśników. Jeszcze gorzej mają w dorosłym życiu. Już na starcie przegrywają w staraniach o pracę:

Anna Majewska z Wrocławia ma 38 lat i waży 150 kilo. – Niedawno poszłam na rozmowę kwalifikacyjną. Młody chłopak patrzy na moje CV, po czym pyta: „A pani się widziała w lusterku?”. A czy w logistyce firmy transportowej muszą pracować długonogie blondynki? (cytat z artykułu).

Otyły znaczy gnuśny?

Osoby „puszyste” postrzegane są zazwyczaj jako leniwe i niestabilne emocjonalnie. Przypisuje się im brak silnej woli i skłonność do obżarstwa. Pracodawcy uważają, że ktoś otyły nie tylko będzie wolniej pracował, ale stanie się też niezbyt chlubną wizytówką firmy.

Co gorsza, łatka „grubasa” pozostaje nieraz na całe życie, nawet jeśli danej osobie uda się schudnąć. Dzieje się tak, ponieważ osobom z dużą nadwagą przypisujemy także określone cechy charakteru.

To wina niezwykle silnych stereotypów funkcjonujących w społeczeństwie. Osoby szczupłe uważane są energiczne, przedsiębiorcze i komunikatywne. Otyłość kojarzona jest z brakiem silnej woli, objadaniem się, gnuśnością. Już dzieci zapytane o ich „puszystych” rówieśników określają ich zdecydowanie negatywnie. A przecież… Sprawność intelektualna niekoniecznie musi iść w parze ze szczupłą sylwetką. Ponadto osoby z nadwagą częściej określane są jako pogodne, życzliwe i mają pozytywny stosunek do życia. Pisaliśmy o tym w tekście: „Dlaczego tak trudno nam schudnąć”.

W obronie otyłych

Winą za obfite kształty najczęściej obarcza się ich posiadaczy. Rzadko kto pochyla się głębiej nad problemem i zauważa także inne czynniki, które sprawiają, że ludzie tyją.

Jakiś czas temu w brytyjskim magazynie „Cooltura”, przeznaczonym dla polskojęzycznych czytelników ukazał się ciekawy artykuł, autorstwa Radosława Zapałowskiego zatytułowany „Odlot po hamburgerze”.

Zwrócono tam uwagę, że tzw. śmieciowe jedzenie silnie uzależnia. Osoby nieświadome tego, co jedzą, mogą wpaść w zaklęte koło. Nie tylko one są winne posiadaniu dodatkowych kilogramów. Odpowiedzialność spada także na tych, którzy mocno przetworzoną i kaloryczną żywność produkują:

W laboratoryjnym badaniu szczury chętniej sięgały po cukier niż po kokainę. Sól, cukier i tłuszcz to szatański melanż, który wprawia ludzi w ekstazę większą niż alkohol, papierosy i narkotyki razem wzięte. Z prostego, biologicznego powodu. Podczas długiego czasu naszej ewolucji słodycz była rarytasem, tak samo jak tłuszcz. A oba te składniki były naszemu organizmowi niezbędne do życia. Dlatego wyewoluowała w nas przemożna chęć zdobywania tego rodzaju pokarmu. Koncerny spożywcze doskonale zdają sobie z tego sprawę i z tej wiedzy robią użytek. Problem w tym, że władza im pomaga. A przynajmniej nie przeszkadza i woli skierować swoje siły na walkę z ofiarami śmieciowego jedzenia. Czyli z biednymi i przewlekle chorymi. (cytat z artykułu).

Autor przedstawia ciekawe spostrzeżenia, w których tłumaczy, że ludziom otyłym bardzo ciężko jest schudnąć. Znacznie łatwiej jest postawić na profilaktykę, niż na leczenie tej choroby. Radosław Zapałowski uważa, że na wysoko przetworzonej żywności oraz napojach o wysokiej zawartości cukru powinny znaleźć się ostrzeżenia podobne do tych, jakie producenci zobowiązani są zamieszczać na etykietach papierosów. Ponadto sprzedaż nieletnim tych artykułów powinna być zakazana.

Jesteście za czy przeciw?