Dlaczego chcemy porozmawiać o zdrowiu? Ponieważ dość mamy otaczających nas zewsząd kłamstw i oszustw.

Dość mamy przemysłu farmaceutycznego, szpikującego nas szkodliwymi lekarstwami, dość producentów żywności wtłaczających do produktów różne trujące świństwa, w końcu – dość lekarzy, którym wcale nie zależy na tym, abyśmy byli zdrowi.

Wiedzę o utrzymaniu zdrowia najczęściej trzeba zdobywać samemu. Lekarze zazwyczaj nie zająkną się ani słowem, o zmianie trybu życia czy odżywiania, że o suplementach diety czy ziołach nie wspomnimy. Wręcz przeciwnie Internet zalewany jest informacjami z pozornie rzetelnych źródeł (oczywiście zbliżonych do farmacji), że naturalne substancje lecznicze nie działają, że są niedokładnie przebadane itp. Jednym słowem – chemia króluje niepodzielnie wszędzie – zarówno w lekach, jak i żywności.

Będziemy się starać informować Was o różnych, ciekawych, a także denerwujących aspektach dotyczących powyższych dziedzin.

Zaglądajcie do nas, piszcie o swoich spostrzeżeniach, sugestiach, opiniach.

Zapraszamy Was serdecznie – czekamy na Was!

O czym będziemy pisać na blogu:

Chemia czy natura? Nie ma leków syntetycznych, które nie wywoływałyby objawów ubocznych, nieraz bardzo dokuczliwych dla pacjenta. Co gorsza, rozpoczynając leczenie niektórymi z nich, musimy liczyć się z koniecznością zażywania ich do końca życia. Inne, z kolei, uzależniają i po ich odstawieniu, zaczynamy cierpieć na tzw. zespół abstynencyjny.

Naturalne substancje lecznicze są często niesłusznie wyśmiewane i oczerniane przez potentatów przemysłu farmaceutycznego. Powód? Nie można ich opatentować, a więc nie przyniosą zysków. O wiele bardziej opłaca się szpikować pacjentów trującymi lekami z całym potencjałem chorób, które mogą spowodować w ramach tzw. skutków ubocznych.

Tymczasem natura ma dla nas ogrom substancji leczniczych, które są skuteczne, nie uzależniają i nie niosą ze sobą żadnych niebezpieczeństw. Przy depresji można np. zażywać suplementy diety z dziurawcem, różanecznikiem górskim czy szafranem. Przy chorobach serca można ratować się głogiem czy jemiołą. Karczoch pomoże przy chorobach wątroby, a wyciąg z liści moringi wzmocni i dostarczy szeregu cennych witamin oraz minerałów.

Niestety, o tym wszystkim nie usłyszymy od lekarzy, idących ręka w rękę z przemysłem farmaceutycznym. Zapraszamy na nasz blog, w którym będziemy informować o sprawdzonych, rekomendowanych produktach naturalnych. Zanim zaczniesz truć się chemią – zajrzyj do nas. Porozmawiaj z nami o zdrowiu!

Nasze zdrowie

Cywilizacja przyniosła ze sobą wiele udogodnień, ale naszemu zdrowiu nie wyszła na dobre. Spożywamy naszpikowaną chemikaliami żywność, wdychamy zatrute powietrze, godzinami siedzimy przed komputerem czy telewizorem. Do tego często dochodzi długotrwały, wyczerpujący stres. Kiedy organizm zaczyna się buntować i sygnalizować, że już ma dość, udajemy się do lekarza, który, zazwyczaj, przepisuje nam określony medykament. Tymczasem…

Choroby związane ze skutkami ubocznymi zażywania leków znajdują się na czwartej pozycji w statystykach przyczyn zgonów na świecie. Często wystarczyłoby zmienić tryb życia, pić zioła czy zażywać odpowiedni suplement diety, aby zatrzymać rozwój choroby w jej początkowej fazie. Dlaczego lekarze nam tego nie mówią?

Koncerny farmaceutyczne, współpracujące ściśle z wydziałami medycznymi są zainteresowane głównie tym, aby sprzedaż produkowanych przez nich wyrobów była jak najwyższa. W tym też kierunku kształceni są też przyszli lekarze. Nikogo nie obchodzą skutki uboczne zażywanie leków, z którymi boryka się większość pacjentów. Z przykrymi objawami zgłaszają się oni znów do lekarza i otrzymują kolejny specyfik, tym razem na złagodzenie objawów związanych z zażywaniem poprzedniego. Koło się zamyka, a biznes farmaceutyczny ma się dobrze i rośnie w siłę. Tylko czy my nie mamy tu nic do powiedzenia?!